News

"Co się stało że przestałeś pisać relacje?"

czwartek 15.07.2010 21:52
"Co się stało że przestałeś pisać relacje? Wszyscy na to czekamy!" - przeczytałem niedawno w jednym z komentarzy na mojej stronie.

Proszę, wyobraźcie sobie zawodnika szczęśliwego, zadowolonego z tego co robi, pełnego energii i zapału. Widzi ciągłą progresję wyników i umiejętności. To go motywuje. Nawet gdy nie ma już na nic siły, po ciężkim treningu albo wyścigach, siada przed komputerem. Po przeanalizowaniu z trenerem wszystkiego co zrobił dobrze i źle ze sportowego punktu widzenia, znajduje jeszcze odrobinę energii, żeby opisać to, co przeżył na wodzie. Dodaje do tego swoje spostrzeżenia, czasem uczucia, pisze, jak fantastycznie było zobaczyć delfiny, pływające po akwenie regat. To przychodzi samo. Nie musi silić się na fantastyczne opisy, wymyślać ich. Po prostu widział to i przeżył przy okazji. Zupełnie się na tym nie skupiał, walczył z przeciwnikami, a gdy przypominał sobie na lądzie co się działo, chciał się tym podzielić z innymi. Więc nawet podpierając się nosem o klawiaturę, pisał najlepiej jak umiał.

A teraz wyobraźcie sobie tego samego zawodnika gdy jest nieszczęśliwy. Nie może już pracować z dotychczasowym trenerem -  profesjonalistą, który sprawiał, że parł do przodu. Został zmuszony do pacy z Kimś innym. Kimś, kto od pół roku wciska mu kit i uczy go rzeczy, z którymi nie sposób się zgodzić. Mówi do niego pseudonaukowym językiem, a sam tekst nie ma nic wspólnego z logiką i sensem. Zawodnik ten ma coraz gorsze wyniki. Nie jest wstanie ukończyć wyścigu nawet na takim miejscu, jakie w poprzednim sezonie już go nie satysfakcjonowało. Czuje się zwyczajnie oszukany. Jego ciężka praca, równie ciężka, jak we wcześniejszych latach nie tylko nie daje żadnych pozytywnych efektów, ale niesie wręcz za sobą regres. Więc wspomniany wyżej Ktoś, znów wciska mu
"głodne kawałki", że praca jaką każe mu wykonywać, przyniesie efekty za kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt miesięcy. Czyli dwa a może trzy lata. Oczekuje się od tego zawodnika dwóch lat robienia rzeczy, w które nie wierzy i tego, by w fatalnej atmosferze znosił brak dobrych wyników przez tak długi okres. Nikt nie kalkuluje, że z powodu  złych wyników, nie zrobi limitów na dostanie się do kadry, więc i finansowanie startów się skończy. O stypendium nie wspominając. A co najważniejsze, to co robi nie daje żadnej szansy na skuteczną walkę w Igrzyskach.  Nasz zawodnik mówi otwarcie czego potrzebuje w treningu, niestety musi robić coś innego. I to coś innego robi codziennie: jedną rzecz w kółko i nieskończoność. Bez sensu. Każde jego pytanie, jest traktowane przez Ktosia, jak próba przemycenia własnej i bardzo złej teorii, przez conie dostaje odpowiedzi na nurtujący go temat. Słowem, ten zawodnik wstaje rano z łóżka, patrzy w lustro i widzi nieszczęśliwą twarz bez wigoru. I ten sam zawodnik siada wieczorem po wyścigach przed komputerem. Pisze tytuł: "Puchar Świata na półmetku" i ...

I stara się wcisnąć pod spód kilka fajnie brzmiących zdań. Napisał jedno, drugie... i ... nie wie co dalej. Czyta te swoje dwa suche, stricte informacyjne zdania, w których nie ma duszy. Napisać dalej, że już dawno nie pływał tak źle? Że poszczególne manewry ma dopracowane do perfekcji, bo zrobił ich po tysiąc, ale był spięty więc i tak połowa stawki go wyprzedziła? Napisać że jest nieszczęśliwy i myśli o zakończeniu kariery zawodnika bo jest Ktoś, kto go zwyczajnie niszczy!? Próbował pisać to co zwykle. Próbował wiele razy. Ale nie potrafił. Nie był wstanie stworzyć tekstu z duszą. Tekstu, do jakiego przywykli i jakiego oczekują czytelnicy. Emocje jakie mu towarzyszyły, były po prostu złe. Doszło do tego, że musiał zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Na szczęście jego przyjaciele byli z nim wtedy. Pomogli mu mówiąc, że przez jednego człowieka, nawet z silnym umocowaniem, nie może zaprzepaścić kariery. Nie może pozwolić, żeby wszystkie dotychczasowe wysiłki, zainwestowany czas, energia, nie tylko jego samego, zostały zmarnowane. I mieli rację.

Pół roku trwało, aż ten zawodnik dojrzał do decyzji, że dłużej tak nie może. Powiedział, że nie chce i nie potrafi dłużej pracować ze wspomnianym Kimś. Zresztą, ten Ktoś sam ułatwił podjęcie tej decyzji, dolewając do kielicha przepełniającą go kroplę. I zgadnijcie co się stało? Nasz zawodnik po paru dniach zaczął czuć, że żyje. Odetchnął głęboko, tak jak piechur, który po długim czasie wyjmuje z buta drażniący go kamień. Na jego twarzy zaczęły pojawiać się przebiśniegi prawdziwego uśmiechu. Zaczął rozmawiać z ludźmi, nabrał ochoty do wychodzenia na trening. Do dotykania otwartą dłonią tafli wody. Bo w bucie nie miał już kamienia.

Po następnych paru dniach pomyślał, że skoro odzyskuje radość z tego co robi, to może mógłby też coś napisać? Bo pewnie zawiódł tych, którzy zawsze czytali co u niego słychać, nawet, gdy nie miał najfantastyczniejszych wieści. Pomyślał też, że zwykłe: "przepraszam że tak długo nie pisałem..." nie wystarczy. Ale teraz już wiecie, dlaczego nie pisał. A skoro kamień z buta został usunięty, możecie się też spodziewać częstszych relacji.

Taka to historia. Można by ją opowiedzieć inaczej. Nadać bohaterom imiona, może nawet nazwiska. Opisać bardziej dosadnie ich czyny. Jak się wielu z Was domyśla, jest niepełna, lecz chyba wystarczająco długa, żeby pokazać część byłego już problemu.


Pozdrawiam serdecznie
Piotr Kula POL 17
"kamień z buta" ;)
dodany przez: Sonia
2010-08-26 08:11:18
Gratuluje uporania się z problemem i wytrwałości w dążeniu do celu :) Oby tak dalej... życzę wszystkiego dobrego Piter!
Kiedy nowe relacje
dodany przez: kibice z Bonina
2010-08-25 06:53:57
Hej tam Piotrze, kiedy zobaczymy jakieś nowe relacje? Czy już złapałeś wiatr w żagle? Kibicujemy Ci gorąco, a zwłaszcza Piotruś z Dorotką cze sto proszą o pokazywanie Twojej strony, czy nie ma tam nowych zdjęć lub relacji. Trzymamy nie tylko kciuki i życzymy dobrych wiatrów "z góry". Pozdrawiamy z Bonina
tytuł
dodany przez: autor
2010-08-13 08:55:46
JKzwGN hdarrvchtqol, [url=http://ityimlzyijei.com/]ityimlzyijei[/url], [link=http://oneopvygbwkf.com/]oneopvygbwkf[/link], http://lgdmxmicgsdu.com/
tytuł
dodany przez: bunia1965
2010-07-22 11:53:00
Witaj Piotrze. Smutne to co napisałeś. Nie poddawaj się!! Trzymam kciuki.
ważna decyzja
dodany przez: mama żeglarzy, kibic z mistrz. świata w Irlandii 2004r.
2010-07-20 07:58:48
Piotrze! gratuluję takiej męskiej postawy. Czujesz się wolny,pozbawiony natręctw osoby, która powinna pomagać.My to znamy z własnych doświadczeń,gdy kilkanaście lat temu przechodziliśmy podobną gehhennę.Warto podejmować decyzje dla własnego spokoju i być w zgodzie z własnym odczuciem.Będziemy kibicować Ci na zawodach i najbliższych Mistrz. Świata. Pozdrawiam Twoją rodzinę. A hoj
jeszcze jedno imię
dodany przez: mak
2010-07-19 21:15:17
...bohaterowi można nadać co najmniej jeszcze jedno imię - Ewa, ale jej historia nie kończy się tak dobrze.Pozdrawiam i życzę sukcesów - mama Ewy
luks
dodany przez:
2010-07-16 20:38:21
Piotrek dasz rade, grunt to miec kutacza z betonu i tytanowy odbyt tak jak kutanoid;) pozdro
Feniks
dodany przez: monika
2010-07-16 11:08:16
odradzasz się jak Feniks z popiołów to duża sprawa podjąć decyzję o zamknięciu jednych drzwi po to żeby otworzyły się kolejne. Przeszedłeś trudną drogę. Wielki szacunek. Trzymam kciuki
nie poddawaj sie
dodany przez: piotr
2010-07-15 23:12:43
dobry zawodnik poradzi sobie na wodzie i na brzegu trzymam kciuki
dodany przez: julek
2010-07-15 23:09:20
trzymam kciuki, idź swoją drogą, jesteś tytanem pracy, więc dasz radę. ostatnio zaniedbałem sport i dopiero jak sobie przypomniałem nasze ucieczki "peletonowi" w rybakach czy mierkach, to znalazłem motywacje, żeby wrócić do ciśniecia w pedał. pozdrawiam serdecznie, czekam na newsy, a w ogóle to aż chciałoby się zakrzyknąć pełnym gardłem, niczym kibol na stadionie, j.... pzż. ;) jeśli ktoś się jeszcze identyfikuje z tą ogranizacją i poczuje się urażony, to oczywiście wywal mój komentarz...
dodany przez: julek
2010-07-15 23:09:07
trzymam kciuki, idź swoją drogą, jesteś tytanem pracy, więc dasz radę. ostatnio zaniedbałem sport i dopiero jak sobie przypomniałem nasze ucieczki "peletonowi" w rybakach czy mierkach, to znalazłem motywacje, żeby wrócić do ciśniecia w pedał. pozdrawiam serdecznie, czekam na newsy, a w ogóle to aż chciałoby się zakrzyknąć pełnym gardłem, niczym kibol na stadionie, j.... pzż. ;) jeśli ktoś się jeszcze identyfikuje z tą ogranizacją i poczuje się urażony, to oczywiście wywal mój komentarz...
optymizm
dodany przez: zajac
2010-07-15 23:08:19
całe szczęście, że jednak pozytywnie kończy się ten tekst. teraz to już tylko uśmiech na twarz i do przodu!! :)
"ktoś"
dodany przez: JACEK POL 21
2010-07-15 22:56:23
Piotrek , wiesz że Cię lubimy i szanujemy za to co do tej pory zrobiłeś ze swoim i naszym Trenerem,osiągneliście dużo Ty i Blondi,ale w grudniu już było wiadomo że będą problemy.Trzymam za Ciebie kciuki , walcz i nie rezygnuj z tego co kochasz . pisz często i z sercem - czekamy na to Jacek
"ktoś"
dodany przez: JACEK POL 21
2010-07-15 22:55:34
Piotrek , wiesz że Cię lubimy i szanujemy za to co do tej pory zrobiłeś ze swoim i naszym Trenerem,osiągneliście dużo Ty i Blondi,ale w grudniu już było wiadomo że będą problemy.Trzymam za Ciebie kciuki , walcz i nie rezygnuj z tego co kochasz . pisz często i z sercem - czekamy na to Jacek

dodaj komentarz:

Do najbliższych regat pozostało:
cos

Newsletter