News

Travemunder Woche 2010

niedziela 25.07.2010 23:11

Travemunder Woche 2010 – tak ładnie nazywają się regaty, w których właśnie startuję. Po dwóch dniach ścigania i sześciu bardzo ciekawych wyścigach, jestem pierwszy. Na drugim miejscu jest reprezentant gospodarzy Jan Kurfeld. (w 2007 roku Jan wygrał Mistrzostwa Świata do lat 21 w Moskwie, gdzie wywalczyłem srebro) Obecnie obaj mamy po siedem punktów. W takich wypadkach remisy rozstrzygane są na korzyść zawodnika, który ma lepszy wynik w którymkolwiek wyścigu regat. Jednak obaj mamy po trzy zwycięstwa. Więc w następnej kolejności,  bierze się  pod uwagę, lepszy wyścig, z wyłączeniem tych pierwszych miejsc, których mieliśmy po tyle samo. I tu także mamy po dwa drugie. Zostaje jeszcze jeden wyścig, ale ten był odrzucony jako najgorszy i nie jest brany pod uwagę przy przełamywaniu remisów. W takiej sytuacji, gdy jest ta sama liczba punktów i dokładnie takie same miejsca w wyścigach, wygrywa zawodnik, który w ostatnim wyścigu zajął lepsze miejsce. A że w szóstym wyścigu przypłynąłem pierwszy, mogę się cieszyć z pozycji lidera. Dla ścisłości w kwestii przełamywania remisów, muszę dodać, że w regatach, w których jest Wyścig Medalowy, a którego zasady rozgrywania, zdaje mi się kiedyś opisywałem (sprawdzę to, jeśli się mylę, to zrobię to w najbliższym newsie), zupełnie nie liczą się lepsze, lub gorsze miejsca na przestrzeni całych regat, a obowiązuje zasada: kto przed kim w Wyścigu Medalowym, ten wygrywa remis.

Wracając do wyścigów, wspomniałem, że były bardzo ciekawe. Ścigamy się w dość silnym wietrze, z czego niezmiernie się cieszę, bo dotąd, w całym sezonie, pogoda skąpiła nam wiatru podczas regat. Mimo iż akwen jest morski, warunki wcale nie są stabilne. Zmiany kierunku wiatru sięgają łącznie pięćdziesięciu stopni! Miejscowi zawodnicy, w odróżnieniu ode mnie, wiedzą czego mogą się spodziewać. Muszę się przez to bardzo pilnować, bo parę razy było tak, że moi konkurenci płynęli odwrotnie, niż wskazywały wszelkie zasady żeglarstwa, po to, by za chwilę zarobić dwukrotnie więcej niż stracili płynąc „w poprzek” zmiany wiatru. Niewątpliwie największa rywalizacja odbywa się tu między mną a Janem. Ma nieco większą prędkość na kursach na wiatr, dlatego muszę się sporo nakombinować, żeby w ogóle utrzymać się blisko, za to zyskuję z wiatrem.  Walka nie jest aż tak „brutalna” jak w regatach Match Racingowych, w końcu nie możemy skupić się tylko na sobie nawzajem, bo pozostali zawodnicy by nas wyprzedzili, ale mocno się pilnujemy. Do tego pozostali zawodnicy nie oddają pola za darmo. Wspomniane silne zmiany wiatru, powodują spore przetasowania w stawce, szczególnie na pierwszej halsówce, gdy wszyscy płyną jeszcze blisko siebie. Dziś na przykład, w pierwszym wyścigu, oprócz zwykłych zmian, mieliśmy ciekawe zdarzenie. Bardzo blisko stawki, kawałek nad górną boją, przepływał duży, aczkolwiek szybki prom. Wiadomo było, że wprowadzi spore zawirowania w wietrze. Tak to już jest z wysokimi ścianami, a taką jest burta promu, że zaraz za nimi, wiatr po prostu szaleje. A to było mi akurat na rękę, bo nie płynąłem nawet w trójce i żeby wejść wysoko na boję, potrzebowałem odkrętki wiatru. I nawet ją dostałem! Zadowolony zrobiłem szybki zwrot i zacząłem zarabiać. A że było kręto i niestabilnie, starałem się być czujny. Na nic się to zdało, bo następna odkrętka przyszła tak nagle, że tylko rzuciło mną na nawietrzną, tak że jedynie głowa wystawała mi z wody! Sporo na tym straciłem i na górę wszedłem kawałek za czołówką. Puściłem się w pogoń za czołówką z wiatrem i na dole byłem już drugi. Trochę energii to kosztowało ale na metę wszedłem pierwszy, długość łodzi przed drugim.

Na zakończenie przypomniało mi się takie zdarzenie: Gdy miałem może jedenaście lat i nawet nie spodziewałem się że zostanę żeglarzem, a jedynie trzymałem kilka razy ster w ręku, znajomi mojego ojca, którzy mieszkali wówczas w Niemczech, opowiadali o Travemunde Woche. Mówili jaki to fantastyczny festiwal żeglarstwa, muzyki, jakie to wielkie wydarzenie. Słuchałem o tym wszystkim, o żeglowaniu na fali, co stanowiło wówczas mniej więcej taką enigmę, jak rozpędzanie cząsteczek w wielkim akceleratorze pod Szwajcarią. Słuchałem o wietrze, o katamaranach, o morzu. O rzeczach, które w moim wyobrażeniu wyglądały po prostu magicznie. Teraz, po następnych kilkunastu latach, przyjechałem w miejsce, które niegdyś moja wyobraźnia ubierała w kształty i kolory fantazyjne... i wcale się nie rozczarowałem. To na prawdę jest festiwal! Dziś w kanale portowym ścigały się Tornada – katamarany, które jeszcze do Igrzysk w Pekinie były klasą olimpijską. Pływały tak blisko pomostów... niemal na wyciągnięcie ręki! W tym tygodniu, Travemunde żyje żeglarstwem.

Pozdrawiam serdecznie
Piotr Kula POL 17

tytuł
dodany przez: autor
2010-08-13 12:03:20
yu3kMo bmpowrzsrvcy, [url=http://zphidwxnmevo.com/]zphidwxnmevo[/url], [link=http://vdnndyczyrxx.com/]vdnndyczyrxx[/link], http://xukhtinlujye.com/
Odrodzenie
dodany przez: Esculap
2010-07-27 00:17:23
Serce rośnie patrzeć, jak powstaje Feniks z popiołów. Gorących mięśni i zimnej głowy w wyścigu medalowym życzy ESCULAP.
Cd , będzie
dodany przez: JACEK POL 21
2010-07-26 16:45:10
Piotrek , jest nieźle , nic nie odpuszczaj Janowi i innym Jacek
I tak ma być!
dodany przez: Bunia
2010-07-26 11:57:42
Nie mówię tu tylko o twojej aktualnej pozycji w regatach, ale o podejściu i zapału jaki masz w sobie! PS: Oprócz gratulacji należy ci się jednak kopniak za nieodezwanie się do mnie jak wracałeś z Górek. Pozdro 600 ;)
wow
dodany przez: Mateusz Leszko
2010-07-26 10:27:43
Albo jest tam tak super, albo piszesz tak dobrze jak pływasz! :) Miłego żeglowania i walki!
Gratulacje!
dodany przez: monika
2010-07-26 08:53:09
Gratulacje! Zawsze do przodu :)

dodaj komentarz:

Do najbliższych regat pozostało:
cos

Newsletter